Uratowani przez Emmę, czyli Tokio po raz drugi

Schronisko u Emmy – Wszystko do jednego gara – Z wizytą u Yakuzy – Wsztrząśnięci, nie zmieszani

Miało pójść jak z płatka i poszło. Poczekaliśmy 20 minut i zaoferował się nam kierowca jadący prosto do Tokio. Niestety nie mówił po angielsku i nawet nie próbował nawiązać kontaktu, ale za to obrał trasę bliżej góry Fudżi, za co będziemy mu dozgonnie wdzięczni. W Tokio znowu nie udało nam się znaleźć noclegu, ale na szczęście z pomocą przyszła niezawodna Emma. Pomimo iż zatrzymały się u niej już dwie osoby, zgodziła się nas przechować przez trzy noce! Chwała jej po wsze czasy.

wp_20161121_12_40_57_pro
I cały czas ją widać…

Jako się rzekło, do Tokio dojechaliśmy sprawnie, wsiedliśmy w metro i po niedługim czasie mogliśmy rozgościć się w przytulnym mieszkaniu kochanej Emmy. Oprócz nas, couchsurfingową rodzinkę tworzyły jeszcze Einat z Izraela i Kay z USA (Wisconsin). Na szczęście wszyscy drobnej postury, więc nie mieliśmy żadnych problemów, żeby pomieścić się na przytulnej podłodze. Pierwszyw wieczór spędziliśmy jednak w towarzystwie Osamu, poznanego przy poprzedniej podróży do Tokio radiowca i fana Behemota. To właśnie jego czarny image w połączeniu z różowymi skarpetkami tak nas rozczulił i to z jego rodziną odbyliśmy ostatni etap drogi do stolicy Japonii. Sam powiedział, że następnym razem musimy koniecznie spotkać się na piwo. Nie trzeba nam było dwa razy powtarzać.

wp_20161121_23_25_53_pro
Poczuliśmy więc zew nocy i ruszyliśmy na spotkanie z Osamu 🙂

Z Samem i jego kolegą wpotkaliśmy się przy stacji metra Ikebukuro. Panowie zaproponowali by najpierw coś przekąsić i daliśmy się zaprowadzić do polecanego przez nich miejsca. Była to restauracja all you can eat, która specjalizuje się w podawaniu shabu shabu. Zasiedliśmy wokół stołu, gdzie na płycie grzewczej stał garnek z gotującą się wodą. Każde z nas otrzymało porcję wołowiny i wieprzowiny, pokrojoną w cienkie plasterki, a do tego mogliśmy donosić z bufetu dowolną ilośc warzyw, grzybów i tofu. Zabawa polega na umeszczaniu w garnku kolejnych przysmaków i wyławianiu tego co już się ugotowało. Pełen freestyle – bardzo charakterystyczny dla japońskiej kuchni. Do maczania wybranych z zupy kawałków mięsa i warzyw podano dwa sosy – sezamowy i sojowy. 

wp_20161121_20_04_30_pro
Tak to wygląda na początku. WIemy, wiemy, trochę stan surowy…;)

Objedliśmy się po wręby, zapijając lekkim piwem. Wspaniały wywar, który powstał w wyniku naszych kulinarnych wybryków klenerka zaprawiła rozbełtanym jajkiem i rozlała do miseczek z odrobiną ryżu. Pycha! Gdy przyszło do płacenia rachunku, Sam oznajmił, że wczoraj otrzymał wyniki badań. Miał bowiem pewne wskazania do wykonania testów na obecność komórek rakowych. Z badań jasno wyszło, że nie jest chory, więc nie pozwolił nam płacić za kolację, stwierdził, że on stawia i tyle, bez gadania. Zdrowie Sama! 

wp_20161121_20_16_11_pro
Warzywa i grzyby w garze są, wiec można rzucać mięsem.

Wieczór jeszcze się nie skończył, bo panowie zabrali nas do północnego Ikebukuro (rejon, w którym ponoć dość mocno poczyna sobie Yakuza), gdzie siedliśmy w ich ulubionej izakayi. Izakaya to taki pub, w którym można również porządnie zjeść. My byliśmy już najedzeni, ale należało nieustająco pić zdrowie Sama, więc postanowiliśmy choć trochę odwdzięczyć się za kolację. Siedliśmy przy barze, a ja kursowałem do automatu, w którym płaciło się za piwo. Muszę przyznać, że ceny wysoce korzystne. Cztery piwka za 32 zł? Biorę w ciemno. Siedzieliśmy sobie, piliśmy i rozmawialiśmy. Głównie o muzyce i wieprzowinie, dwóch największych pasjach Sama. O tym jak wszyscy uwielbiamy Ennio Morricone, o tym jak Sabbaton na koncercie w Japonii ustawił na scenie wielki czołg, o tym, że Sam koniecznie musi przyjechać do Polski i spróbować wszystkich kiełbas pod słońcem. 

wp_20161121_21_31_51_pro
A kto spija ostatki…Ryż z jajkiem podlany tym, co sami sobie uwarzyliśmy, 

W końcu przyszedł czas na powrót do domu. Pożegnaliśmy się z towarzystwem i podreptaliśmy z powrotem do naszych dziewczyn, które już spały. Szybko położylismy się na futonie i wkrótce cała piątka smacznie chrapała. Poranek przyniósł jednak nowe atrakcje. Nie, żaden kac morderca ani nic takiego. Przeżyliśmy po prostu nasze pierwsze trzęsienie ziemi. Uczucie było…dziwne. Trochę jakby kołysanie na morzu, trochę jakbyśmy leżeli na taśmie produkcyjnej, która nie może się zdecydować czy jedzie w jedną, czy w drugą stronę. Jak się później okazało wstrząs miał siłę 7,3, ale nie znajdowaliśmy się w epicentrum, tylko na obrzeżach. Na szczęście nie było ofiar śmiertelnych i żadnych poważnych zniszczeń. Szczerze mówiąc byliśmy zbyt zaspani, żeby mocno się przejąć tą karuzelą. Ania rzuciła tylko okiem na Emmę, która usiadła na łóżku, ale nie rzuciła się do przytrzymywania mebli – znaczy się wszystko gra, można dalej spać. 

wp_20161121_23_17_28_pro
Siedzimy już w Izakayi. Nasz drogi Osamu, to oczywiście ten długowłosy brodacz na końcu. Tym razem bez różu. Za nami widać szafę do zamawiania piwa. Wrzucać piniądz, wypada kwitek, kwitek dajesz barmanowi, barman nalewa piwo.

Sen był nam potrzebny, bo zwiedzanie Tokio, to ciężkie zadanie. Prawie niewdzięczne. Wielkie, zatłoczone miasto nie było najlepszym miejscem do zakończenia wizyty w Japonii, ale stamtąd właśnie mieliśmy lecieć do Australii, więc cóż było czynić? Postanowiliśmy jednak nie przemęczać się i nie próbować zobaczyć wszystkiego. Oczywiście, jak zawsze trzeba było także uzupełnić bloga, rozejrzeć się trochę w temacie couchsurfingu i tras na najbliższe tygodnie. Zaczęliśmy więc od dnia przerwy, a potem ruszyliśmy do Tokio…

Marek

2 myśli nt. „Uratowani przez Emmę, czyli Tokio po raz drugi”

  1. "Objedliśmy się po wręby, zapijając lekkim piwem. Wspaniały wywar, który powstał w wyniku naszych kulinarnych wybryków klenerka zaprawiła rozbełtanym jajkiem i rozlała do miseczek z odrobiną ryżu. Pycha!"

    Zdecydowanie nie powinnam czytać wpisów z samego rana – naprawdę zastanawiałam się, jak piwo pite z miseczki z rozbełtanym jajkiem i ryżem może być pyszne…cóż – o gustach się nie dyskutuje 😉

    Buziaki Kochani :*

Możliwość komentowania jest wyłączona.