Herbacianych pól nie ma, czyli obserwacje z kurortu

Śladami Argonautów – Szklane domy – Niepewność pieszego – Zakazana miłość

Ciepło i błogo. Organizm rozleniwiony, ale słowo się rzekło – trzeba pisać. Batumi przywitało nas wdzięcznie, więc konieczne było oddanie mu sprawiedliwości. Z Gonio, w którym znaleźliśmy przystań, można pojechać autobusem lub busikiem. Autobus tańszy. Różnica w prawdzie miedzy 65 gr, a 1,30 zł, ale po co płacić więcej? Ciekawa rzecz – na gruzińskim wybrzeżu cena z taką samą usługę lub produkt w miejscach oddalonych od siebie o zaledwie 10 metrów może być inna. Warto się zatem rozejrzeć.

Od razu powiem, że osoby oczekujące opisów sławetnych z piosenki Filipinek pól herbacianych, srogo się rozczarują. Podobno nieliczne jeszcze zostały, ale większość dokonała żywota wraz z końcem ery komunizmu. Nie powinno to jednak odstraszać wielbicieli kurortów wypoczynkowych. Batumi ma wszystko, czego można w tej kwestii zapragnąć.No, może prawie wszystko. Kamieniste  plaże nie umywają się bowiem do naszych. Za to morze – cudowne!

WP_20160819_11_54_17_Pro
Nadmorski bulwar w całej swojej szerokości. Palmy, latające ryby…
 

Do Batumi udaliśmy się w towarzystwie poznanego w hostelu Piotra, który niedawno odmroził paluch w czasie wspinaczki wysokogórskiej, jednak dzielnie dotrzymywał nam kroku. Miasto jest na swój sposób wdzięczne, idealne do powolnej przechadzki. Tu Posejdon ze swoim nieodłącznym trójzębem, w otoczeniu wdzięcznych nimf morskich pręży się dumnie na pięknej fontannie. Tam Medea, mściwa małżonka Jazona, stoi na wysokiej kolumnie, dzierżąc złote runo. Spotkaliśmy też Johna Travoltę. Gwiazdor i Marek byli skonfudowani w równym stopniu ;).

WP_20160819_11_53_32_Pro
Na szczęście zastrzyk z adrenaliny nie był potrzebny

Dla fanów architektury jest zabytkowa zabudowa starej części miasta, kościół katolicki, ormiański, meczet i synagoga. Szumią rozliczne fontanny, można przespacerować się bulwarem nadmorskim, zajrzeć na molo, albo po prosu zasiąść w cieniu bambusowego gaju, popijać chłodne wino (5 litrów a 10 zł) i wcinać placek z gruzińskim serem (niecałe 2 zł sztuka). Czego chcieć więcej? (dwa tysiące kolumbijskich pesos!!! dop. M 😉 ).

WP_20160818_13_02_01_Pro
Mała, przytulna uliczka – jedna z wielu

Jednak oczy uważnego obserwatora nie mogą ominąć starych, walących się lub wiecznie niedokończonych budynków. Na nic zdały się zapewnienia Marka i Piotra, że to taki element folkloru. Podobno im dalej od turystycznego centrum obraz się niestety nasila. Razi również tendencja do budownia molchów, drapaczy chmur – głównie hoteli. Te wielkie powierzchnie z czasem popadają w zapomnienie i ruinę. Stoją puste z zakurzonymi szybami, oblepione ogłoszeniami. Mimo to, wciąż powstają nowe! Trzymam kciuki za lokalne władze, by ten trend się zmienił. Dla dobra miasta i jego mieszkanców, mam nadzieje, że za 10-20 lat stare, ale wciąż piękne małe kamieniczki znów będą cieszyć oko przechodnia, a wielkie szklane potworki znikną na dobre.

WP_20160818_12_53_23_Pro
Medea ma nieco dziwną sylwetkę, ale generalnie dziwna z niej była dziewoja

A propos władz – Batumi jest stolicą autonomicznej republiki Adżarii i to właśnie tu znajduje się siedziba Gruzińskiego Sądu Konstytucyjnego. Tak ciekawostka dla Braci z Polski ;). Rzecz interesująca, jak już Marek wspominał Gruzini lubią nas jako naród. Kiedy oznajmisz skąd pochodzisz najprawdopodobniej spotka cię uśmiech, kiwanie głowa i pełne aprobaty "Aaaaa, Polsza". Wersja dla młodych: kiwanie głową i podniesiony do góry kciuk ;). Cytując klasyka – ważne jednak, żeby te plusy nie przesłoniły nam minusów. Żeby przejść w Gruzji przez ulicę potrzebne są nerwy ze stali. Tu zasadniczo pierwszeństwo ma kierowca, więc mnie, płochliwą sarenkę, Marek prowadzi za rękę jak trzyletniego brzdąca.

Wracając jednak do Batumi – jednym z najbardziej zapadających w pamięć monumentów miasta jest bez wątpienia rzeźba przedstawiająca tytułowych bohaterów książki "Ali i Nino". Ich pełen komplikacji i dramatycznych zwrotów romans rozgrywa się w latach 1918-1920. Ali był Azerem i muzułmaninem, Nino Gruzinką i chrześcijanką. Umieszczone na specjalnej platformie statuły kobiety i mężczyzny krążą wokół siebie powoli, by co jakiś czas połączyć się w pocałunku. Następnie ich idealnie dopasowane stalowe ciała przenikają się, oddalają i cały taniec zaczyna się od początku. Rzeźba gruzińskiego artysty podkreśla wspaniale eklektyczny charakter miasta i jest pięknym symbolem miłości, zrozumienia i pokoju.

WP_20160818_11_58_22_Pro
Niby się boczą, ale w końcu i tak się zejdą. I przejdą. I tak w kółko.

Ania